Zakładki:
O naszej akcji
Polecamy
Polska na diecie
|
poniedziałek, 09 marca 2009
minął tydzień
Mam tydzień z głowy, mój partner w odchudzaniu wystawił mnie do wiatru, a właściwie okoliczności spawiły, że zostałam sama na placu boju. Przez cały tydzień rodzina pana Roberta była w stanie kompletnego rozkładu. Zaczęło się od ogólnej gorączki, potem dwójka jego synów i żona mieli grypę żołądkową, potem do rozkładu chorobowego dołączyła mama. Mój partner marniał w oczach, ale nie chudł, nie chciałam mu mówić, że być może zostanie samoistnie odchudzony, ale pomyślałam, że ma jego organizm może stworzyć mu samoistnie szansą na odchudzenie. Ale jego infekcja żołądkowa nie dopadła, więc musi się odchudzać sam. Tak jak i on zostawił mnie samą na polu walki. Dieta z Vitalia.pl, ciągle mnie nie satysfakcjonuje - zaproponowano mi choćby 3 kromki bułki wrocławskej na śniadanie - a ja przecież zaznaczyłam, że nie jem białego pieczywa. Dlatego postanowiłam jak zwykle sama komponować posiłki, z tym, że podstawą diety jest częste, 5 krotne posiłki w ciągu dnia. To podstawa bo przecież, nieregularne jedzenie jest najgorsze dla mojej tuszy. Kolejnym zagrożeniem jest jedzenie po godz. 18 - odstwiłam wszelkie posiłki wieczorne. Z powodu choroby rodziny p. Roberta musiałam się sama zmagać z dietą, ale też i sama ćwiczyłam w siłowni. Do utraty tchu, choć waga spada powoli.W Gymnasionie mam już swego trenera - na początek stwierdziła, że nie podoba mu się lista ćwiczeń zaproponowana przez cetnralę. Miało być bardzo lekko, byśmy się nie zniechęcili. Zaproponował trochę wiosłowania, trochę ćwiczenia brzuszków na specjalistycznych urządzeniach, trochę mięśni grzbietu. Miły pan odpuścił mi ćwiczenie mięśni nóg, bo wytrenowane przez letnie jeżdżenie rowerem i zimowe bieganie zrobiły na nim wrażenie. - No nieźle - powiedział, i dodał, że reszta umięśnienia będzie wyglądać podobnie. Obawiam się, że pokłada we mnie nadmierne zaufanie. W ramach brania się za siebie poszłam też na basen - coż z tego, że na Teatralnej jest pięknie - niestety nic nie zmieniło się w kwestii wody - nadal chlor wypala oczy, bo nie ma tam stacji uzdatniania. Szkoda.
poniedziałek, 02 marca 2009
Poważne kroki
Ruszyliśmy. Zrobiliśmy pierwszy poważny krok - poddaliśmy się badaniom. Bałam się, że p. Robert tego nie przeżyje - pojechaliśmy na czczo, nawet bez porannej kawy - a on dodatkowo twierdził, że jako prawdziwy mężczyzna boi się ukłucia i upuszczania krwi - czyli, może zemdleć. Już sobie wyobrażałam, że próbuję go unieść... Na ul. Pilczyckiej w EuroMediCare zanim pobrano nam krew trochę nas przeczołgano. Co prawda czekano na nas i zażądano hasła - podaliśmy zgodnie: odchudzanie! Okazało się, że w ramach pakietu mogą nam zrobić morfologię, nas interesowały jednak także cholesterole, tłuszcze, cukry. Na szczęście miałam spisaną z maila listę tego co mają nam zbadać, bo mimo wcześniejszych ustaleń panie w rejestracji nie miały pojecia co zapisać w skierowaniu. Lista była długa - tajemne skróty: CHDL, LDL, ast, tsh, oraz trójglicerydy. Tocząc poważne rozmowy o CHDL-ach i LDL-ach odczekaliśmy pod gabinetem zabiegowym kwadrans - w tym czasie za drzewiami trwała rozmowa telefoniczna. Napięcie rosło... W końcu zostałam zaproszona do gabinetu i skłuta. Potem pani zmierzyła mi ciśnienie, mimo stresu było w normie - czyli przeżyłam. Gorzej było z p. Robertem - wchodził na miękkich nogach, wychodził z potem na skroniach. Ale i jemu udało się pobrać krew, choć cisnienia pani już mu nie zmierzyła. Porażką skończyły sie próby ustalenia procentu tkanki tłuszczowej - ani na ul. Pilczyckiej, ani w drugim punkcie EuroMediCare przy ul. Łowieckiej nie ma odpowiedniego urządzenia. Wyniki mamy odebrać za dwa dni.
Mój partner i ja ważymy 225 kilogramów
To, że podjęłam sie obnażania trudów odchudzania to nic - udało mi się namówić do wspólnego zrzucania zbędnych kilogramów reżysera Roberta Skolmowskiego. Tworzymy wrocławską drużynę, i choć poznajemy wstydliwe szczegóły z naszych życiorysów pozostajemy w stosunkach oficjalnych, zwracając się do siebie per pan, pani. Nie ustalamy, kto będzie dowodził, choć w naturalny sposób, to ja przejmuję inicjatywę. Na co dzień wszyscy widzą, że jest nas za dużo. Jednak postanowiliśmy odważyć się na coming out - ogłosiliśmy światu, że bedziemy się odchudzać. Moje przyjaciółki uznały, że jestem ekshibicjoinistką. A wspólni znajomi, że to Pan Robert nie da rady. Już w niego zainwestowałam - założyłam się z Wandą Ziembicką, że zrzuci 30 kilo - zobaczymy kto wygra butelkę czerwonego burgunda z dobrego rocznika. Rozstrzygnięcie w czerwcu - to nasz deadline. Do tego czasu musimy schudnąć, i według wszystkich znaków na niebie i ziemi powinno się nam udać.Decyzja o wspólnym trudzie odchudzania już spowodowała zmiany w naszym życiu. Odważyłam się stanąć na wadze, i obliczyć BMI - Body Mass Index - wskaźnik masy ciała. Ja ważę 75 kilo przy 165 cm wzrostu. Pan Robert jest dwa razy cięższy. Moje BMI 27 oznacza nadwagę, jego - powyżej 40 - otyłość. Razem ważymy 225 kilo - jest nad czym pracować!
piątek, 27 lutego 2009
Morgen, Morgen nur nicht heute sagen alle faulen Leute
Czyli - jutro, jutro tylko nie dzisiaj, tak zawsze mówią leniwi ludzie - powtarzając niemieckie przysłowie babcia próbowała mnie zmusić do sumiennego wykonywania obowiązków. I choć pracowitości mi nie brakuje, to zawsze wszystko odkładam na ostatnią chwilę. Tak też jest zwykle z moim podejmowaniem ważnych decyzji. Postanowiłam się odchudzać z Gazetą i ciągle coś staje mi na drodze - a to kolejny tekst do napisania, a to spotaknie, a to przyjazd z dawna oczekiwanej przyjaciółki. Jednak ciągłemu odkładaniu trzeba powiedzieć stop - zaczynam! Będę mniej jeść, a przede wszystkim regularniej. Będę ćwiczyć, a nie tylko sprawiać sobie przyjemności jeżdżąc rowerem i biegając na nartach. Moje postanowienie nie ma nic wspólnego z zaczynającym się postem - po prostu chcę schudnąć - zrzucę 15 kilo - obiecuję! Choć na razie to czcze deklaracje, ale już zaczęłam brać ze sobą śniadanie do pracy. Kilkanaście oliwek, parę kostek sera, kilka pomidorków koktailowych. Trzy plasterki salami, trochę ogórka. Pieczywa nie jadam od lat, chyba, że sama piekę chleb. Wtedy ulegam jego rozkosznemu zapachowi i zjadam kromkę z masłem. Poza tym kefir z małą zawartością tłuszczu. i na przekąskę owoce. Zobaczymy co będzie dalej...
Podjęłam decyzję
I teraz mam kłopot. Powinniśmy zacząć już zacząć zrzucać zbędne kilogramy, a wszystko wali mi się na głowę. Zacznę jutro...
|